Czy każdemu z angielskim jest po drodze?
Tak. Każdemu może być po drodze. Trzeba tylko postawić pierwszy krok.
Przede wszystkim: nie wszyscy ruszamy w tę samą podróż w ten sam sposób i to czyni podroż naszą własną, właściwą i wyjątkową .
Niektórzy mają w sobie wewnętrzną intuicję, która podpowiada im, w którą stronę iść. Idą na wyczucie, próbują, eksperymentują, czasem błądzą — i to po prostu działa.
Inni potrzebują mapy. Konkretnych zasad, struktury, planu. Wiedzą, gdzie są, dokąd zmierzają i jaki jest następny krok. Dzięki tej mapie poruszają się sprawnie i z większym poczuciem bezpieczeństwa.
Są też tacy, którzy idąc, muszą kogoś zapytać o drogę. Potrzebują przewodnika, nauczyciela, mentora. Kogoś, kto już tam był i może powiedzieć: „tu skręć”, „tego nie rób”, „tędy będzie szybciej”.
Jakąkolwiek metodę wybierzemy – będzie dla nas dobra.
Jednak musimy działać, ponieważ samo nie przyjdzie, a jeśli nawet – to tylko nielicznym. Większość z nas musi ruszyć z miejsca świadomie, czasem wbrew zmęczeniu, wątpliwościom czy wcześniejszym doświadczeniom. To nasz wybór i nasza decyzja.
Im dalej chcesz dojść, tym dłuższą drogę musisz przejść.
Im wyższe szczyty zdobywasz, tym piękniejsze widoki roztaczają się przed tobą.
Więcej rozumiesz. Więcej potrafisz. Czujesz swobodę, której wcześniej nie było. Zaczynasz widzieć sens tam, gdzie wcześniej był tylko chaos słów.
Dokładnie tak samo jest z nauką języka.
Na początku to tylko pojedyncze kroki. Potem pierwsze zdania. Później rozmowy, które jeszcze niedawno wydawały się nieosiągalne. Aż w końcu orientujesz się, że jesteś znacznie dalej, niż myślałeś — i że ta droga naprawdę była tego warta.
Ucz się własnym tempem
Ucz się na swój sposób.
Dostrzegaj to wspaniałe uczucie, kiedy mówisz po angielsku!
Trzymam za Ciebie kciuki,
Ewa
